Sokół Kleczew zremisował ze Stalą Stalowa Wola 1:1. Spotkanie obfitowało w sytuacje podbramkowe, szczególnie ze strony Stali, która często zagrażała bramce gospodarzy.
– Ten wynik musimy potraktować jako stratę dwóch punktów – przyznał Maciej Musiał, trener Stali. – Patrząc na przebieg meczu, powinniśmy wyciągać z takich spotkań więcej. Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze straciliśmy bramkę w doliczonym czasie pierwszej połowy, a doświadczony zespół nie może do tego dopuszczać. Po drugie byliśmy nieskuteczni, oddawaliśmy dużo uderzeń poza światło bramki.
Trener Sokoła, Tomasz Pozorski, docenił determinację swoich zawodników i skuteczność w neutralizowaniu rywala: – Za poświęcenie moich piłkarzy należy im się duży szacunek. Dzięki dobrej grze bramkarza i wybijaniu piłek z linii przeciwnik miał szanse głównie po strzałach z dystansu. Kiedy broniliśmy w niskiej formacji, staraliśmy się niwelować dynamikę rywala i poruszanie się w półprzestrzeniach.
Pozorski zwrócił uwagę również na zmiany w ofensywie swojego zespołu: – Od dwóch spotkań funkcjonujemy w innej strukturze ataku. Teraz rozwijamy akcje przez środek do boku, co przynosi efekty. Nie jesteśmy jeszcze w tym regularni, ale udaje nam się docierać do trzeciej tercji przeciwnika i stwarzać zagrożenie pod bramką. To bardzo cenny remis z rywalem o wysokiej jakości. Natomiast jeżeli chodzi o przeciwnika to jestem przekonany, że ręka i warsztat trenera Musiała będą coraz bardziej widoczne, co przełoży się na regularne punktowanie – dodał.
Wiktor Smoliński, środkowy pomocnik Sokoła, przyznał, że trudne warunki pogodowe nie przeszkodziły drużynie w grze: – Bardzo lubię taką pogodę, ale była taka sama dla obu zespołów.
O spotkaniu ze Stalą mówi natomiast tak: – Przetrwaliśmy początek meczu, z czasem zaczęliśmy dochodzić do sytuacji bramkowych i zdobyliśmy gola. Wielka szkoda, że nie udało się dowieźć wyniku do końca, bo na początku drugiej połowy Jakub Sangowski miał piłkę w polu karnym i niewiele mu zabrakło.
Po jednej z akcji rywali wybił piłkę niemal z linii bramkowej. – Emocje były ogromne, a jeśli trzeba, zrobię wszystko, aby drużyna nie straciła gola.
Podkreśla, że każdą zdobycz trzeba szanować. – Zawsze pozostaje niedosyt, bo chcemy wygrać, ale patrząc na wyniki w tej kolejce, zdobyliśmy ważny punkt i odbiliśmy się nieco od strefy spadkowej – podsumował Smoliński.
Dodatkowy kontekst daje fakt, że trenerem drużyny ze Stalowej Woli jest Maciej Musiał. To syn Adama Musiała, wybitnego polskiego piłkarza i lewego obrońcy reprezentacji Polski, który zdobył trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 1974 roku. Po zakończeniu kariery został trenerem, prowadząc m.in. Stal Stalowa Wola w I lidze (dzisiejsza Ekstraklasa), a dziś jego syn kontynuuje rodzinne tradycje. – W tym zawodzie zawsze jest duża presja. Na tym też polega nasza praca i musimy sobie z tym radzić – podkreśla Maciej Musiał.