W starciu beniaminka ze spadkowiczem nie wyłoniono zwycięzcy. Mając na uwadze to, co działo się na boisku przez 90 minut, z remisu zadowolone powinny być obie drużyny.
Zanim jednak arbiter użył gwizdka po raz pierwszy, nad stadionem przy alei 600-lecia w Kleczewie przeszła ulewa, która mogła skutecznie zniechęcić do śledzenia boiskowych wydarzeń na żywo. Ale ten, kto zdecydował się dopingować miejscowych piłkarzy, nie może czuć się zawiedziony.
W składzie Stali znaleźli się np. zawodnicy z przeszłością w Ekstraklasie. Najbardziej znani z nich to Krystian Getinger (ponad 150 spotkań na najwyższym poziomie w Polsce w barwach Stali Mielec) i Mateusz Radecki (72 występy w Śląsku Wrocław, Radomiaku Radom i Puszczy Niepołomice). Ich koledzy także dysponują niezłym CV, a klub znacznie większym budżetem. To tylko teoria, a boisko swoje.
Przyjezdni od pierwszych minut próbowali narzucić swój styl gry, a zawodnicy Tomasza Pozorskiego cierpliwie czekali na swoje okazje. Wynik próbowali otworzyć Patryk Zaucha, Lukas Hrnciar, Dawid Łącki, Hubert Tomalski czy Krystian Getinger, ale ku zaskoczeniu gości ta sztuka udała się gospodarzom.
W doliczonym czasie pierwszej połowy z prawej strony boiska w pole karne dośrodkował Maciej Śliwa. Tam niepilnowany Oskar Kubiak pokazał wszystkim, jak w praktyce stosuje się starą piłkarską prawdę: „uderzaj tam, skąd przyszła”. Przymierzyl po długim rogu i Jakub Stępak był bez szans. To ósmy gol w sezonie wypożyczonego z Arki Gdynia ofensywnie usposobionego piłkarza.
Jak dobrze Sokół zakończył pierwsze 45 minut, tak samo chciał rozpocząć drugie. W 47. minucie asystę Oskarowi Kubiakowi „ukradł” Jakub Sangowski, który zmarnował bardzo dobrą okazję.
Potem swoje umiejętności pokazywał bramkarz Sokoła, Karol Szymkowiak. Bronił dobrze i z wyczuciem, dzięki czemu miejscowi nadal prowadzili. Nie mógł jednak nic zrobić w 69. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Maksymiliana Hebla uderzeniem głową z trzeciego metra do wyrównania doprowadził Bartłomiej Kukułowicz. Potwierdziła się zatem jedna ze statystyk, która mówi o tym, że miejscowi najwięcej goli (przed tą kolejką 6) tracą między 61. a 75. minutą.
Stal wykorzystała okres przewagi i choć dalej przeważała, tak bardzo dobrze zorganizowany w defensywie Sokół nie dał się już zaskoczyć. – Jeżeli jest taka potrzeba, zrobię wszystko, aby moja drużyna nie straciła gola – powiedział po meczu Wiktor Smoliński, który po jednej z akcji Stalówki wybił piłkę niemal z linii bramkowej.
Po czternastu kolejkach w tabeli kleczewianie z dorobkiem 16 punktów zajmują trzynaste miejsce. Szansa na kolejną zdobycz już w najbliższy piątek. O godz. 13 zawodnicy Tomasza Pozorskiego u siebie zmierzą się z Podbeskidziem Bielsko-Biała, zaś Stal w derbach Podkarpacia powalczy z Resovią Rzeszów.
45′ – Oskar Kubiak – 69′ – Bartłomiej Kukułowicz
Sokół: Karol Szymkowiak – Michał Zimmer, Krzysztof Janiszewski, Mateusz Bartosiak, Jakub Sangowski (Aleksander Kubacki 71′), Dawid Retlewski Antoni Kulawiak 82′), Filip Laskowski, Oskar Kubiak (Wołodymyr Kostevych 81′), Maciej Śliwa, Wiktor Smoliński (ż.k), Konrad Kargul-Grobla